![]()
Aktualności
2.09.2010
Ostatni tydzień zgrupownia w Ramsau. Zaczyna i doskwierać zmęczenie:( a i pogoda nie ułatwia. Ja naprawdę lubię śnieg -ale żeby już we wrześniu;)?
Sobotę i niedzielę spędziliśmy w Novym Meste na Morave, wzięliśmy udział w letnim pucharze IBU gdzie zajęłam odpowiednio 6( sprint z 4 rundami karnymi) i 7 miejsce( dochodzenie z 9!!!). Z biegu mogę być naprawdę zadowolona jednak strzelanie pozostawia wieeele do życzenia-ale pracujemy nad tym!
Obecnie skupiam się na technice no i pracy ze Zbyszkiem-tak sobie myślę...może go pomalować? będzie grzeczniejszy;D
Kolejny przystanek-Ramsau(AUT). Wszystko
idzie zgodnie z planem, pogoda choć na początku nieco ,,płaczliwa" polepsza
się z dnia na dzień. Pojutrze upragniony dzień wolny, cieszę się bo zaczynam
odczuwać zmęczenie.
Bardzo dużo pracuję nad techniką biegu, to właśnie postawiłam sobie za cel
zgrupowania. Troszeczkę słabiej czuję się ostatnio na strzelnicy, jednak
myślę, że to nic groźnego, zwyczajny ,drobny kryzys, tak bywało i w
poprzednich latach o tej właśnie porze:)
9.08.2010
Zgrupowanie dobiegło końca. Plan był ciekawy, momentami trochę trudny ale wierzę, że efekty zimą będą zadowalające:) Nowy trener bardzo aktywnie włącza się w naszą pracę przede wszystkim na trasie-cenne uwagi dotyczące techniki pomogą nam mam nadzieję poprawiać swoje czasy podczas zmagań w sezonie zimowym.
Sporo trenowaliśmy na nartorolkach ale nie brakowło marszów w górach i treningów na rowerach-te ostatnie trzeba przyznać przynosiły zmęczenie ale przede wszystkim ogromną satysfakcję! Trenowanie na pograniczu Austriacko-Włoskicg Dolomitów to więcej niż przyjemność!!!Polecam!
Teraz kilka dni należytego odpoczynku w domu i kolejne zgrupowanie od szesnastego sierpnia w Ramsau.
Połowę zgrupowania mam za sobą! Kilka marszobiegów w górach, treningi w siłowni, rower... to wszystko sprawiło, że pewnego dnia myślałam ,że nie uda mi się zejść ze schodów ale zeszłam.Wczorajszy dzień był luźny i moje bóle mięśni odeszły w siną dal.
Sporo pracujemy nad strzelaniem. Początkowo rozleniwiony Zbyszek był niesforny na strzelnicy ale z treningu na trening staje się bardziej opanowany i dzięki temu strzelanie idzie nam coraz lepiej.
W początkowej fazie zgrupowania upały mocno dawały w kość, teraz nastąpiła diametralna zmiana-leje się z nieba. Mam nadzieję, że pogoda nie pokrzyżuje nam ambitnych planów treningowych.
Tegoroczny sezon był bardzo ciekawy, pełen smutnych upadków i radosnych uniesień, ogólnie uznaję go za udany i z pewnością w przyszłości będę wspominać z radością. Zmagania zakończyłam dopiero w połowie kwietnia ponieważ otrzymałam miłe zaproszenie na zawody odbywające się aż na dalekiej Kamczatce!!!... no i skorzystałam:)Miałam jeszcze jedną okzję startować w gronie najlepszych biathlonistów na świecie a przy okazji poznać ich prywatnie... tym bardziej, że z powodu wybuchu wulkanu pobyt przedłużył się o 5 dni.Zwiedzaliśmy okolice Petropawlowska, wulkany, gorące źródła, zatokę przy oceanie, kosztowaliśmy miejscowych przysmaków i cieszyliśmy przepiękną, dziką naturą.Powiedzmy, że były to nieplanowane wakacje:)
Echem sezonu były liczne spotkania, gale i podziękowania m.in w Urzędzie Marszałkowskim we Wrocławiu, Akademi Wychowania Fizycznego w Katowicach oraz na Balu Mistrzów Sportu w Nysie.
Generalnie końcówkę kwietnia oraz maj spędziłam w Katowicach nadrabiając zaległości na uczelni więc nie było jako-tako czasu na wypoczynek. Niemniej jednak wspominam te chwile bardzo ciepło i już teraz troszeczkę tęsknię za życiem studenta.Nie zabrakło mi czasu również na treningi, te jednak były nieco inne i lżejsze.
Początki trenowania ,, na dobre" były trudne, tym bardziej, że pogoda nie rozpieszczała. Teraz jednak jest pięknie i słonecznie a od dziś rozpoczęłam pierwsze zgrupowanie kadry w stolicy Polskich Tatr-Zakopanem.Zatem sezon przygotowawczy uznaję za otwarty:)
16.03.2010
Jestem już w Oslo. Pogoda piękna, słonko i dużo śniegu, choć może odrobinę za ciepło.
Odczuwam zmęczenie po trzech startach ,które były pod rząd ale do kolejnego biegu jest jeszcze kilka dni więc pewnie zdołam zregenerować siły.
Ciekawią mnie trasy i strzelnica, jestem tu po raz pierwszy:)
Ze swoich osiągnięć w Kontiolahti mogę być zadowolona, ciężko mi było biegać po chorobie i przerwie w treningach, tym bardziej, że fińskie trasy są naprawdę wymagające. Ale Zbyszek spisał się świetnie i mogliśmy dzięki temu zdobyć kilka pucharowych punktów:)
12.03.2010
Pobyt w domu po Igrzyskach dobiegł końca. Od dwóch dni jestem w śnieżnym i mroźnym Kontiolahti ( FIN). Dziś sztafeta mieszana. Czuje, że ten Puchar nie będzie należał dla mnie do najłatwiejszych ale oczywiście jesteśmy ze Zbyszkiem gotowi podjąć walkę:)
Poza
przeziębieniem które zatrzymało mnie na dobrych kilka dni w łóżku spędziłam
w Dusznikach mile czas. Udało mi się zrealizować kilka treningów na nartach
a nawet
postrzelać wraz z miejscowymi zawodnikami z SMS.
Miłym przeżyciem były również spotkania z dziećmi ze szkoły podstawowej, licealistami oraz zawodnikami klubu Orlica. Przyznaję, że musiałam odpowiedzieć na mnóstwo różnych, trudnych, łatwych a czasem zabawnych pytań:) Mam nadzieję, że te spotkania dodały młodym sportowcom motywacji do treningów jak również zachęciły ,, nie sportowców" do uprawiania biathlonu.
Bardzo dziękuję za zaproszenia, mile spędzony czas i świetną atmosferę.
28.02.2010
XXI Zimowe Igrzyska Olimpijskie dla mnie dobiegły końca. Ogólnie uznaję starty za udane, choć mam świadomość, że nie było idealnie i jeszcze wiele pracy przede mną. To mnie jednak nie smuci a raczej mocno motywuje:)
Nie mogę niestety wrócić do treningów ponieważ....dopadło mnie przeziębienie i mam przesilony nadgarstek:( ale mam nadzieję, że to jedynie kilkudniowa niedyspozycja.
9 marca wyruszamy na Puchar Świata do Kontiolahti, stamtąd do Oslo a później na finał Pucharu Świata do Khanty Mansinska.
Raz jeszcze dziękuję wszystkim kibicom, życzliwym ludziom oraz wszystkim którzy przyczynili się do tego bym mogła uczestniczyć w swoich pierwszych Igrzyskach Olimpijskich.
18.02.2010
Dzisiejszy dzień był
dla mnie spełnieniem marzeń.5 miejsce na Igrzyskach Olimpijskich
to jest coś:) Można oczywiście sobie,, gdybać" i mówić, że gdyby nie ostatni
strzał mogłoby być srebro. Cóż.... tak miało być. Jestem bardzo zadowolona i
szczęśliwa. Dzisiejszy bieg umożliwił mi wystartowanie w mass starcie- to
będzie mój debiut! Póki co staram się ochłonąć, odpocząć i w pełni
zregenerować siły do olejnego startu.
Serdecznie dziękuję za wszystkie gratulacje było ich naprawdę wiele:) Miło
mieć tak wielu życzliwych ludzi wokół siebie!
16.02.2010
Dzisiejszy bieg
pościgowy zaliczam do najbardziej udanego w tym sezonie. Warunki na trasie były ciężkie, ponieważ tuż przed przystrzeliwanie spadł
śnieg z deszczem. Jazda po tej mieszance była bardzo utrudniona.
Najbardziej cieszy mnie strzelanie 0011 to wynik z którego mogę być
zadowolona. Awansowałam o 8 lokat, ostatecznie zajmując 28 miejsce.
Na jutro planuję krótki, spokojny trening, masaż i relaks. W czwartek czeka
mnie dystans 15 km z czterokrotnym strzelaniem więc muszę zbierać siły:)
Dziękuję wszystkim kibicom, rodzinie, znajomym za wsparcie oraz krzepiące
słowa:)
15.02.2010
Pierwsze zmagania podczas Igrzysk mam za
sobą. Mam mieszane odczucia. Nie mogę być zadowolona ze strzelania bo 3
rundy w pozycji stojące pogrążyły moje szanse na osiągnięcie dobrego wyniku.
Ostatecznie zajęłam 36 lokatę i będzie to moja pozycja startowa do biegu
pościgowego. Podczas treningów wszystko idzie gładko i sprawnie( co oznacza,
że moja forma jest w porządku) pozostaje mi jedynie być dobrej myśli, mocno
wierzyć i walczyć do końca. Jeśli ujarzmię moje nerwy na strzelnicy będzie
dobrze:)
Składam najserdeczniejsze gratulacje Adamowi i z niecierpliwością oczekuję
jutrzejszego startu naszych biegaczek, z Justyną na czele.
3.02.2010
Jestem już w Whistler! Podróż była dość długa i męcząca – na szczęście spokojna i bez perypetii:) Nie mieszkamy jeszcze w wiosce olimpijskiej ponieważ ta zostanie otwarta dopiero 5.02. Pogoda i temperatury tu panujące niewiele mają wspólnego z zimą jaką pamiętam sprzed roku. Jednak myślę że do igrzysk wszystko się unormuje. Rozpoczęliśmy już treningi choć nie na trasach olimpijskich – te podobnie jak wioska zostaną nam udostępnione 5-go. Nie mogę trenować również na strzelnicy – pozostaje więc tzw. suchy trening oraz skatt:) Lepszy rydz niż nic. Czuję się zmęczona po podróży i daje również znać o sobie różnica czasu (9h!) ale wszystko niebawem wróci do normy. Pozostaje w dobrym zdrowiu i nastroju – a to najważniejsze.
25.01.2010
Puchar w Anterselvie dobiegł końca.
Powinnam być zadowolona z
wyników ,ponieważ bądź co bądź, były to najlepsze moje występy w tym
sezonie. Pozostaje jednak niedosyt:) Ale to dobrze!
Bardzo dziękuję za obecność moich wspaniałych kibiców na trasie!!! Byliście
niezwykle miłą niespodzianką!!!
Jeszcze dziś i jutro zostaję w Antholz a później krótki pobyt w domu i fru,
do Kanady:)
Wspaniale będzie znaleźć się we własnych czterech ścianach, wśród
najbliższych, z dala od biethlonowego zgiełku. Czuję,że potrzeba mi trochę
odpoczynku ,przede wszystkim psychicznego.
21.01.2010
Pierwszy start podczas tegorocznego Pucharu
Świata w Anterselvie mam już za sobą. Wczoraj w biegu
indywidualnym zajęłam 27 miejsce. Doczekałam się swoich pierwszych
pucharowych punktów w tym roku! Ktoś powiedział, lepiej późno niż
później":)
Jestem zadowolona ze swojego biegu , strzelanie wymaga jeszcze jednak sporo
pracy. Zabrakło mi trochę szczęścia- dwa kanty na drugiej leżącej się nie
zamknęły:( ale to szczęście czeka pewnie na odpowiedni moment!Ogólnie
uważam, że jestem już znacznie pewniejsza na strzelnicy niż w grudniu. W
treningach radzę sobie dobrze a gdy przyjdzie docelowa forma to i strzelanie
powinno się zgrać-taką mam pozytywną teorię:)
Wczorajsze 15 km odebrało mi sporo sił dlatego dziś odpoczywam , wyjdę
jedynie troszkę poślizgać się na nartkach po południu.
16.01.2010
Początek roku nie był zbyt pomyślny- start w sztafecie podczas PŚ w Oberhofie a później przeziębienie i leżenie w łóżku. Na szczęście czuję się już bardzo dobrze, jestem w pełni zdrowia i sił. Od czterech dni trenuję intensywnie w Antholz gdzie już za tydzień będę mogła sprawdzić swoją formę podczas Pucharu Świata. Zawody w Ruhpoldnig odpuściłam, jak było zaplanowane uprzednio. Konsultowałam tę decyzję z trenerką jeszcze przed Nowym Rokiem. Chciałam popracować z nowym karabinem i w spokoju potrenować kilka dni. Myślę, że była to udana decyzja:) Spokój jaki tu panuje pozytywnie nastraja mnie do pracy . Przypomniałam sobie jak bardzo lubię to co robię i odnajduję w treningu wielką przyjemność.
08.01.2010
Bieg sztafetowy należał do
najtrudniejszych w tym sezonie.Trasy tu w Oberhofie są bardzo
wymagające a do tego moje samopoczucie było nienajlepsze
Przyczyną okazało się przeziębienie, które mnie dopadło:( Dziś w sprincie
nie wystartuję ,była to decyzja głównie pani doktor oraz trenerki. Igrzyska
za pasem więc nie można niczego lekceważyć,
tym bardziej, że gorączkowałam.
Kuruję się i 3 mam kciuki za koleżanki.
05.01.2010
Jutro rozpoczynam kolejne
zmagania w Nowym ( oby lepszym) 2010 roku.
Zaczynam biegiem sztafetowym- będę
rywalizować jak zwykle na 3 zmianie ,sam skład sztafety prawdopodobnie
ulegnie nieco zmianie.
Od 27 grudnia trenowałam we włoskiej Anterselwie. Wczoraj startowałam w
sprawdzianie, który wypadł dla mnie pomyślnie:)Pracuję już z nowym
karabinem, zaprzyjaźniamy się:), mamy do Igrzysk Olimpijskich jeszcze trochę
czasu więc jestem dobrej myśli.
<<<<<O>>>>>